poniedziałek, 16 stycznia 2017

Wsi spokojna,wsi wesoła... - wady i zalety wsi

Odkąd pamiętam, przed mieszkaniem na wsi broniłam się rękami i nogami. W domu rodzinnym, gdy byłam w gimnazjum, padł pomysł przeprowadzki właśnie na wioskę, co wywołało u mnie panikę i mocny bunt. Przecież wszystko było na miejscu - szkoła, przyjaciele, sklepy, więc co tym rodzicom potrzeba? Po parunastu jednak latach poznałam mojego męża, no i tutaj zbyt wiele do buntowania się nie miałam. To znaczy wytyczne były jasne, a ja albo się na nie zgadzałam, albo nie. Serce wygrało - jak widać.


Po prawie trzech latach mieszkania na wsi,a pół roku już totalnie na swoim mogę co nieco podsumować. Co mnie zaskoczyło, co przeszkadza, a co wręcz przeciwnie. Warto dodać, że nasza wieś jest taką z prawdziwego zdarzenia - bez przyłącza do kanalizacji i tego typu udogodnień. 


Najpierw połączenie komunikacyjne - bez samochodu koszmarnie ciężko, jeśli ktoś również wyrwie się tu z miasta tak jak ja. Autobus jeździ raptem dwa razy dziennie, zatem dostać się do miasta to istna batalia, a druga sprawa - wydostać się z niego i wrócić do domu. Jednak jeśli już przy wyjazdach do miasta jesteśmy, trzeba wszystko skrupulatnie notować, czego potrzebujemy, co kupić "na zapas", bo niestety jak zabraknie czegoś, to nikłe szanse, że dostaniemy to w sklepie na wsi. Wiadomo, że obfituje on głównie w alkohol i chleb (do pewnej godziny, później nawet z nim może być problem). Ceny są z kosmosu, no bo wiadomo, każdy musi się utrzymać. A po drugie w sklepie zawsze "zacne" towarzystwo nienajtrzeźwiejszych panów, którzy nie stronią od swoich elokwentnych uwag, spostrzeżeń i pytań. Zapach panujący w sklepie także możecie sobie wyobrazić :). Reasumując dojechać musimy po prostu wszędzie - sklep, praca, szkoła. Nie ma zmiłuj.


A jeśli o dojazdach naszych mowa, niestety zima to czas, gdy świat o nas zapomina. Piaskarki lub czegoś w tym stylu  na wsi nie uświadczyłam. Zawsze jest na tyle odśnieżone, na ile auta przejadą. I już. Do drogi głównej musimy po prostu walczyć. Dodatkowo w naszej gestii leży odśnieżenie podjazdu, schodów, obejścia koło domu. Spółdzielnia mieszkaniowa nie istnieje, więc z tym też trzeba się liczyć, planując niegdyś mały domek poza miastem. Jesienią z kolei jest impreza z liśćmi - a my przy lasach mamy ich pod dostatkiem. 


Istotna sprawa dla kobiet - domek na wsi = o wiele więcej sprzątania. Nie czarujmy się - tutaj nie mamy tylko wnętrza. Na zewnątrz też trzeba ogarnąć. Zatem jest co robić i na brak zajęcia narzekać nie można. Dodatkowo dom trzeba ogrzać, a jak nie dom, to później samą wodę, zatem zabawa z piecem - na jakikolwiek byśmy się nie zdecydowali - jest. Ja mam to szczęście, że mąż ogarnia temat idealnie.

Dzisiejszy widok z okna
Oczywiście, nie tylko negatywnie wieś mnie zaskoczyła. Jednak wspomnę też, że tutaj mamy święty spokój. Wywieszone pranie latem, chodzenie w dresach po podwórku, korzystanie z pięknej pogody na tarasie. Własny ogródek owocowo-warzywny, grill z najbliższymi kiedy tylko nam się zachce. Tabun dzieci może biegać po całym piętrze, muzyka może huczeć, a nikt zza ściany nie będzie miał pretensji. A przede wszystkim - jak sobie zagospodarujecie, tak będziecie mieć. Kolor elewacji, ogrodzenie, okna. Wszystko to wasz wybór. Masa miejsc, po których można spacerować, a dzieci bez obaw mogą biegać, bo w pobliżu nie ma ruchliwych ulic. Myślę, że to rekompensuje wszelkie niedogodności, do których z czasem człowiek i tak się przyzwyczai. 

11 komentarzy:

  1. pierwsze 7 lat swojego życia mieszkałam na wsi, później w małym miasteczku, do którego wróciłam po 5 latach mieszkania w Łodzi- tu mi dobrze i tu chcę ułożyć sobie z mężem życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wywodzę się z małego miasta i bardzo dobrze wspominam mieszkanie tam :)

      Usuń
  2. ja mieszkam na obrzerzach bydgoszczy, można powiedziec ze taka wies bo niektorzy jeszcze maja zwierzęta takie jak krowy czy kury. mnie to nie przeszkadzawręcz przeciwnie taka inność .
    Zapraszam do MNIE

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na wieś do cioci jeździłam na wieś

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od zawsze mieszkam na wsi i zgadzam się ze wszystkim co napisałaś... autobus do szkoły mam o 7, a powrotny o 14:20, nie ma opcji, żebym się mogła spóźnić, kolejny nie przyjedzie. Z zakupami ta sama bajka, jak czegoś nie ma, to nikt z moich domowników nie ma najmniejszej ochoty iść do sklepu, w którym (i w okolicy) kręcą się (głównie) panowie w ewidentnym stanie nietrzeźwości... jednak ten spokój, natura, wydaje mi się, że to jest wystarczająca rekompensata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że moje spostrzeżenia możesz potwierdzić :) Ale tak jak mówisz ta cisza, natura wynagradza wszystko :)

      Usuń
  5. Lubię przyrodę, zarówno lasy jak i dziki zwierzęta, ale ciężko byłoby mi się odnaleźć na wsi, za to marzy mi się działka ze swojskimi owocami i warzywami, skrawek trawy co by grilla można było zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka działka przy mieście to też świetna sprawa :)

      Usuń
  6. Mieszkam na wsi od dziecka i zgadzam się z tym co piszesz. Bez auta nie da rady. Utrzymać się też jest drożej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Całe życie spędziłam na wsi, od 5 lat mieszkam w mieście najpierw w Lublinie gdzie wspominam dobrze ten czas duże miasto wszystko na miejscu teraz mieszkam w mniejszym mieście również niedaleko Lublina bliżej rodziny mojej i męża, mamy blisko na wieś więc dziecko zawsze może zobaczyć co to znaczy wieś, nie wiem czy chciałbym kiedyś mieszkać na wsi ale działkę chciałabym mieć chociaż po to by te warzywka wychodowac albo moc uciec od smrodu miasta... Mieszkac na wsi nie jest latwo, jestem ze wsi i u nas jak przyszła zima było naprawdę ciężko zaspy na wysokości okien jak nas odsniezyli to tata jechał zrobić zakupy i mrozilismy chleb na zapas..:/wszystko mrozilismy, do dziś to robię :O jednak wieś to jest wolność robisz co chcesz, śpiewasz na cały głos opalasz się na podwórku muzyka gra na cały regulator i ten zapach... I wieczory których mi najbardziej brak :( ahhh

    OdpowiedzUsuń

Instagram