środa, 11 kwietnia 2018

Dom, czyli dużo miejsca na chaos! Jak temu zapobiec?

Wiele osób na myśl o kupnie lub budowie domu ma na myśli dużo miejsca, dużo pomieszczeń, ogród, piękny taras i taki ogólny raj względem przestrzeni. Nierzadko przeprowadzamy się do tego raju wprost z ciasnego mieszkania, gdzie na porządku dziennym jest upychanie rzeczy gdzie się tylko da, byleby nie leżały na widoku, sprawiając wrażenie ogólnego ładu i składu. gdy wreszcie opanujemy tą technikę do perfekcji, czas na przeprowadzkę i naszym oczom ukazuje się to - dużo miejsca na dużo rzeczy!


środa, 28 marca 2018

Zakupy dla bobasa i nasz ulubiony sklep

Ubranek idealnych na co dzień poszukiwałam odkąd Nadia się urodziła. Sklepy, które sprawdzają się w modzie dla dorosłych niekoniecznie radzą sobie z produktami dla najmłodszych. Kupowałam ubranka to tu, to tam, testując ich jakość i wykonanie na żywym organizmie. Dodatkowo nieustanne pranie, a więc po tych prawie ośmiu miesiącach mam wyrobione zdanie na temat niektórych sieciówek. W Kappahl - bo o nim mowa w tytule dla siebie zakupy zrobiłam może dwa razy w życiu i to dawno, zatem nawet nie orientowałam się w ich asortymencie dla bobasów. Przepadłam, gdy po raz pierwszy zrobiłam w nim zakupy dla córeczki.

Link do produktu: klik

piątek, 23 marca 2018

Przegląd butów na wiosnę, czyli minimalizm i jakość na pierwszym miejscu

Jeśli znacie mnie dłużej to wiecie, że od kilku lat przestawiłam się na minimalizm w wielu sferach mojego życia. Uważam, że w natłoku rzeczy nie możemy w 100% odnaleźć samych siebie, czujemy się zagubieni i całe otoczenie jest niestabilne. Po raz pierwszy czerwona lampka zapaliła mi się, gdy miałam szuflady i szafki przepełnione kosmetykami, a wśród nich tylko kilku ulubieńców. Taki etap myślę przechodzi każda blogerka czy youtuberka - podejmowanie współpracy za współpracą daje takie efekty. Od minimalizmu w kosmetykach się zaczęło a skończyło na całej reszcie. Poprzednia wersja samej mnie to także nieprzemyślane zakupy ubrań, butów i torebek. Ślepe dążenie za trendami niezależnie od tego, czy do mnie pasują. Ostatecznie swój styl odnalazłam w klasyce - może nudno, może monotonnie, ale tak czuję się najlepiej. Oczywiście zdarzają mi się oderwać od tego, czyli kupić coś, co wiem, że będzie modne przez chwilę, jednak mam w szafie swoich pewniaków, do których mogę śmiało wracać. 

Buty według mnie muszą być przede wszystkim wygodne i solidnie wykonane, ale również dobrze, jeśli są łatwe w utrzymaniu czystości. W tym momencie z mojej bazy jestem niezwykle zadowolona i mogę dalej kompletować ją o następne niezawodne modele. Otóż to, mam na myśli fakt, że to nie dzieje się od razu, a zajmuje nieco czasu. Trzeba się rozeznać, znaleźć odpowiednie marki i fasony oraz przekonać się, czy sprawdzą się na pewno u nas. Dość jednak zbędnych słów - czas, żebym pokazała Wam moich faworytów na sezon wiosenny!


piątek, 2 marca 2018

Dlaczego nie pokazuję wnętrz mojego domu?

Wiele razy dostałam prośby o posty wnętrzarskie z poradami, inspiracjami. Jednak jedyny kawałek domu, jaki na moich zdjęciach mogliście dotychczas dopatrzeć to łóżeczko Nadii oraz moja toaletka. Dlaczego więc nic poza tym nie widać? Dlaczego więc mając dom nie "chwalę" się nim na blogu ani w mediach społecznościowych?

Kiedyś wspominałam Wam, że nasz dom pochodzi z "drugiej ręki". Zatem ktoś w nim przed nami mieszkał, urządził całość po swojemu, według własnej wizji i upodobań. Dziś postanowiłam uchylić Wam rąbka tajemnicy i pokazać chociaż w małej mierze jak wnętrza się prezentują obecnie. Gdzieś w czeluściach naszych zbiorów zdjęć mamy te, które prezentują poszczególne pomieszczenia jak wyglądały pierwotnie, może kiedyś wykorzystam je do pokazania metamorfozy totalnej, jednak dziś z tego zrezygnuję. 

Jednak do rzeczy. Gdy stanęliśmy po raz pierwszy w progu tego domu, wiedzieliśmy, że chcemy odpuścić budowę. Pisałam Wam o tym szczegółowo tutaj (Kupno domu czy budowa?). Fakt, że prędzej będziemy "na swoim" przeważył, nie ma się co oszukiwać, ale także wzięło górę to, że dom był układem i bryłą dość zbliżony do tego z naszego projektu (projekt był jednak zachowany w bardziej nowoczesnym stylu, ale to nas nie zraziło do tego akurat domu). Dom tak czy siak robi wrażenie, zatem decyzja pozytywna zapadła. Wyobraźcie sobie - wszystko gotowe od sufitu aż po podłogę. Kuchnia już zabudowana ze wszystkimi sprzętami (musieliśmy jedynie wymienić mikrofalówkę, ponieważ poprzednia się zepsuła). Nie zapomniano również ani o garażu, ani o kotłowni, ani o roletach elektrycznych. Najdrobniejsze szczegóły były, więc na prawdę wiele nas ominęło. Zatem wystarczyło odświeżyć i można mieszkać! Postanowiliśmy odmalować wszystkie pomieszczenia, jakoś wkomponować to co mieliśmy w to co już jest, coś dokupić, czegoś się pozbyć, a co innego odsprzedać no i tym sposobem jest to co jest. Ostatnio zaczęliśmy wizualizować i zastanawiać się nad rygorystycznymi zmianami, do jakich będziemy dążyć i wiemy już, że wiele ulegnie zmianie. Zastanawiało nas też, dlaczego przy odmalowywaniu domu zdecydowaliśmy się na niektóre kroki... I tak np. klatka schodowa ma kolor jeansowy, salon obdarowany został dwiema ścianami na których prężą swe wdzięki niebieskie pasy (cały jest w kolorze złamanej bieli, więc byłoby to wystarczające), sypialnia zyskała kolor jagodowy, chociaż nie jest to jeszcze tragedią, bo meble w niej są białe, a przedpokój ma ciemnoszare ściany. Bez sensu, wiemy to już teraz... Jakimś cudem mój mąż na chwilę stał się ogromnym fanem kolorów, ja żeby nie było pstrokato wybierałam (tak mi się wydawało) mniejsze zło, no i wyszło co wyszło. Wydaje mi się też, że całość panująca w domu nastroiła nas też do tego i tak powstał ten misz-masz. A o jaką całość mi chodzi? Już Wam pokazuję. Zacznijmy od podłóg, które w całym domu są przeróżne - znajdziemy tu wszystko! Deska barlinecka w salonie (święcąca jak... po prostu bardzo świecąca, która niby pierwsze wrażenie robi dobre i najlepsze jeśli o podłogi w domu chodzi, jednak jest koszmarnie trudna w utrzymaniu w czystości, ale też już w tym momencie od takich podłóg po prostu się odchodzi), panele, kafle z bliżej nieokreślonymi wzorami oraz takie na wysoki połysk. 


poniedziałek, 19 lutego 2018

Nowości, czyli kolejny post z zakupami

Dziś nieco luźniej, bo nie zawsze trzeba przecież pisać o trudnych kwestiach i poruszać tematy kontrowersyjne. Szybkie, aczkolwiek myślę warte uwagi zakupy - bo kto ich nie lubi? Kiedyś publikowałam już taki post i cieszył się dużym zainteresowaniem, więc postanowiłam częściej takie wpisy tworzyć. 

piątek, 16 lutego 2018

O hejcie słów kilka

To zapożyczone jak wiele słów z języka angielskiego, a dodatkowo spolszczone od razu budzi w nas skojarzenia - wyzwiska, groźby i delikatnie mówiąc niepochlebne opinie na czyiś temat. Jest on tak powszechny, że niemalże codziennie dostrzegamy go w internecie. Ok, można by rzecz, że każdy się już przyzwyczaił. Najbardziej nas dotyka, gdy uderza nas personalnie i nie ma się co czarować, że tak nie jest. 

czwartek, 8 lutego 2018

Szczepić, czy nie szczepić?

Ostatnio chyba mam ogromną wenę na poruszanie tematów kontrowersyjnych wśród rodziców, ale tak już mam, że wolę powiedzieć co myślę, niż udawać, że nie mam zdania na dany temat. Dzisiaj trochę o moim podejściu do szczepień, moich poglądach na ich temat no i ostatecznie decyzjach, jakie w związku z nimi w naszym domu zapadły.

Instagram